Ostatnio sobie tak rozmyślam... czy człowiek doznaje kiedykolwiek całkowitego szczęścia ? Hmm, wątpię. Ale nie, spokojnie, już wam nie truje... zostało bardzo mało czasu do wakacji i ta myśl działa na mnie bardzo pozytywnie :) Wiem że jak tylko nadejdą wakacje to zamknę pewien dział swojego życia który był bardzo ważny aczkolwiek nie do końca taki udany. Ale wierze, że wszystko sobie poukładam i już będzie dobrze. Chce troszkę zmienić swoje życie no i siebie, chce stać się bardziej pewna siebie, dążyć do wyznaczonych celów i przede wszystkim nie bać się życia, tylko z niego korzystać. Puki co ta obecna szkoła w pewien sposób mnie ogranicza...
Wczoraj byłam na dłuuugim spacerze z przyjaciółmi, no i na koniec zostałam tylko z Arkiem, który mimo że ma dziewczynę to wyznaje mi miłość, to dobijające bo po pierwsze nie dociera do niego że chce tylko przyjaźni a po drugie w życiu nie chciała bym niszczyć czyjegoś związku - nawet tego nie udanego. No ale Arek już 3 razy próbował mnie namówić żebym z nim była, więcej się chyba nie odważy. A ja po moim ostatnim związku to... chyba wolę zostać sama, najgorsze jest to że chodzimy z moim eks do jednej klasy, no i go kompletnie nie poznaje, odkąd z nim zerwałam to stracił całkowicie kontrole nad własnym życiem - alkohol, tabaka, marihuana ... no i minimum raz w miesiącu problemy "karne".
Nie poznaje go.
Wiecie co ? Przestaje wieżyc w przyjaźń damsko - męską... prędzej czy później minimum jedna strona poczuje coś do drugiej.
Motylek ;*
Nastrój:
tagi:
Czuje że się gubie, sama w swoim życiu, w swoich poczynaniach... gdzieś popełniłam błąd i już nie moge nic odbudować. Brakuje mi takiej codzienności, dawnej mnie, dobrze uczącej się, bez konfliktów z rodziną... bez problemów. Jestem jak zaklęta, mam ochote tylko siedzieć w swoim pokoju - oczywiście zamknięta, z muzyką lub bez... z myślami lub bez... po prostu być. Szkołe odpuściłam totalnie, chodze żeby chodzić... nie powinno tak być, w końcu to ostatnia klasa gimnazjum, pierwszy raz jestem zagrożona na koniec, i dalej się tym nie przejmuje... nie mam na nic sił, nie mam sił myśleć... istna bierność do życia i pustka w głowie. Chce wakacje, chce odżyć... chce skończyć z tymi ludźmi z gimnazjum, których na wylot przeszywa fałszywość. Che coś zmienić.. siebie nie siebie, nie mogę po prostu stać z założonymi rękami i patrzeć jak coś wewnętrznie zabija mnie od środka.
Jeszcze ta dołująca pogoda, słucham teraz jakiejś smutnej piosenki a łzy lecą po moich policzkach jak te krople deszczu po szybie...
Nawet nie wiem dlaczego płacze... co się tu do cholery dzieje ?
Moja psychika wysiada totalnie...
A jak myśle że będzie dobrze bo już pojawił się jakiś promyk uśmiechu to po chwili znowu tak znikąd przybywa dół... i nie moge z nim już nic zrobić.
Jedyne co mi się udało i z czego jestem dumna to pogodziłam się z ojcem już tak na stałe, nie chce już się z nim kłócić, w ogóle dość już mam tych krzyków i trzaskania drzwiami. Wierze że będzie wszystko dobrze... tylko kiedy ?
Mam nadzieje że chociaż wy jesteście szczęśliwi... i przede wszystkim silni psychicznie :P
Motylek ;*
Nastrój:

Dziwne jest to życie.
tagi:
Tak, kolejny blog, ale ten doprowadzę do samego końca, dokąd tylko będę mogła... :) Chce żeby ten blog był dla mnie tak samo ważny jak mój pierwszy który pisałam 5 lat [i mi go usunięto z niewiadomych przyczyn ;/] to w sumie bardziej taki pamiętnik. Hmm, w pierwszej notce nie wiadomo co pisać ;D Nie chce żeby moi znajomi, z wyjątkiem mojej przyjaciółki w jakikolwiek sposób dowiedzieli się o tym blogu, dlatego imiona będą zmieniane i miasto w którym rzekomo mieszkam - Poznań też nie jest prawdą [choć bardzo chciała bym żeby tą prawdą było]. Pozostałe informacje będą prawdziwe....
Resztę znajdziecie w dziale "o mnie"
3majcie się cieplutko ;*
PS mówcie mi motylek.
Motylek ;*
Nastrój:

Weekend :D